jak się puścić? jak się rozpłakać?

Pytam, bo wierzę – chcę wierzyć – że gdy zadajesz pytanie, odpowiedź jest już w drodze. Jak się puścić?
Przypadkiem otwierasz kolejną puszkę Pandory, którą noszę w sobie tak głęboko i tak długo, że nie do końca zdaję sobie sprawę z jej istnienia. Zadajesz pytanie, a ja czuję jak rosną mi kły i słyszę warczenie. Moje własne: odejdź, nawet nie spróbuj się zbliżać. Ta rana rozszarpana wciąż krwawi, nie pozwolę jej dotknąć.
W puszce siedzą i mają się świetnie moje siostry: jesteś po prostu do niczego; naprawdę taka głupia, czy tylko udajesz?; żenujące spojrzenie i opadające ręce; nie jesteś partnerem do rozmowy, bezmózga kretynko; histeryczko, niestabilny emocjonalnie półmózgu. Witajcie, dziewczyny. Naprawdę dawno nie rozmawiałyśmy.
Jak przepuścić was przez system? Uroniłam pół łzy. Gardło się samo zaciska, łeb chce na pół pęknąć. Jeszcze ze mną trochę zostaniecie, choć z pewnością do mnie nie należycie.
Tym zostałam nakarmiona. Mieszankę przypraw stanowiło przekonanie, że mam obowiązek być wdzięczna za te wspaniałości, które mnie spotykają. Bezczelna i niewdzięczna, przełykałam te smakołyki ze skrzywieniem. Gdyby się chociaż dały wyrzygać...

Komentarze