Skąd ten smutek

Tyle gryzącego smutku drapie moje ciało w środku. Łatwo mnie wytrącić z równowagi, na czym to polega? Czy patologiczny związek w którym miałam nieprzyjemność się zatrzymać się na trochę ponad rok aż tak bardzo mnie wyniszczył? Czy może to wszystko już wcześniej we mnie było ale nie miało okazji się uwolnić?
Trudno mi uwierzyć że chcesz mnie taką, trudno zaufać, skoczyć w ocean. Przecież ja nawet nie wiem czy tam jest uczucie. Rzucasz półsłówkami których nie umiem zrozumieć, uśmiechami gdy jesteś zły i masz dosyć, liczysz że wszystkiego domyślę się sama, bo wierzysz że tak powinno być w związku.
Nie męczy mnie to że się tak staram, jakimś cudem polubiłam te starania, ale czemu mam się jeszcze zastanawiać czy mnie chcesz? Czemu z przyjemnością odbierasz mi spokój, że jestem choć trochę przez ciebie kochana?

Komentarze